-[T.I], wstawaj! [T.I]!- obudził mnie męski głos. Głowa mi nawalała a tu takie krzyki.
-Czego drzesz mordę? Kurwa nawet spokojnie pospać nie dadzą.- Złapałam się za głowę i próbowałam wrócić na ziemię.
-Dziewczyno, wiesz gdzie ty byłaś?! Obiecałaś mi coś. Znowu musiałem cię odbierać.- Jego głos robił się coraz to bardziej stanowczy.
-Co nie wiesz?- zapytał unosząc jedną brew.
-Gdzie byłam. Nie wiem gdzie byłam i nie wiem skąd mnie rzekomo odebrałeś. Nic nie pamiętam, jasne?-obróciłam głowę w bok i oparłam się ręką o szybę samochodu, patrząc na mieniący się widok za oknem.
-Nie domyślasz się?-czułam, że oczekuje na moja odpowiedź, lecz niepotrzebnie. Wiedząc, że jej nie usłyszy mówił dalej.- Przywiozłem cię z izby wytrzeźwień. [T.I], przesadzasz. Musisz się opanować, nie niszcz siebie tak. Co by powiedzieli na to twoi rodzice?- Liam, mój opiekuńczy chłopak jak zwykle bardzo troszczył się o mnie. Za co bardzo mu byłam wdzięczna. Jednak skacowana ja, nie jestem sobą, tym bardziej że nie pamiętam kiedy byłam trzeźwa ostatnio. Dni mi się bardzo skracały.
-Nie wpieprzaj się do mojego życia! Nic na to by nie powiedzieli, bo nie żyją, jasne?!-w moich oczach pełnych agresji, zabłysnęły łzy. Wiedział, że ten temat, temat mojej rodziny, moich rodziców... był dla mnie wrażliwy.
Gdy samochód się zatrzymał bez zastanowienia, wyszłam zamykając za sobą drzwi. Dom nie był zamknięty na klucz. Weszłam od razu.
Nie miałam tak dobrze jak inni. Nikt na mnie w domu nie czekał. Nie miał mi kto dawać szlabanu, czy okrzyczeć. Byłam sierotą. Moja mama umarła na raka 3 lata temu, a ojciec? Popadł w depresje, zadłużył się, zaczął pić, stracił pracę. Zapomniał o mnie. Nie liczyło się u niego nic innego, jak tylko alkohol. Jeszcze mnie przytrzymywał przy tym realnym świecie. Miałam się o kogo martwić i do kogo wracać. Jednak nie potrwało to długo. Po pewnym czasie po prostu opił się na śmierć.
Po mieszkaniu unosił się zapach stęchlizny. Nie pamiętam kiedy ostatnio sprzątałam. Pod stopami leżała mi sterta listów. Podniosłam je i przejrzałam, co było bardzo dziwne. Nie myliłam się, co do przekonania, że były to same rachunki.
-Taa. Rachunek za prąd, którego mało używam-przekładałam dalej koperty.- No i oczywiście podobnie z rachunkiem za wodę. A, no i ten najlepszy na koniec, czynsz!
Nie zastanawiałam się długo. Wrzuciłam świstki papierów do starej niszczarki taty. Rozglądnęłam się po mieszkaniu kilka razy. W końcu z nudów poszłam do łazienki. Przywitał mnie widok szkaradnej dziewczyny w lustrze. Jeszcze kiedyś przejmował mnie mój wygląd. A teraz? Tłuste, poszarpane włosy, rozmazany makijaż (jeśli można nazwać to makijażem) podkrążone oczy. Wyglądałam jak straszydło. I jedno mnie dziwiło. Dlaczego Liam dalej ze mną się zadawał? Dlaczego się o mnie tak troszczył? Przecież ja mu nawet ni podziękowałam. Jeszcze go zwyzywałam, a on nie odpuszcza. Teraz doceniłam go. Zrozumiałam jaki jest dla mnie dobry. Nie zasługuję na niego. Może mieć każdą dziewczynę, modelkę o szczupłych, zgrabnych nogach, a chodzi z taką wiedźmą. Kocham go i nie mogę pozwolić aby zmarnował sobie przeze mnie życie. Nie zrobię mu tego.
jakie to świetne! O.o chcę już kolejną część! *-* pozdrawiam i wenki życzę :D ps. wbij do mnie, uśmiejesz się zaufaj.. http://mysummerloveon1d.blogspot.com/ /O.
OdpowiedzUsuń