Codziennie budziłam się pełna życia i jak najszybciej szłam do szkoły. Tak, kochałam ją. Zawsze marzyłam o zawodzie nauczycielki, przepadałam za dziećmi takimi jak ja byłam. Ale wszystkie te marzenia, całą tą chęć zniszczył jeden, mały chłopiec. Miał na imię...
-Louis! Zostaw mi to! Powiem pani!-krzyczała za nim biegnąc po korytarzu.-No to mów!- chłopiec przez ramię wystawił jeżyk małej dziewczynce z kokardkami we włosach.
-Sam tego chciałeś!- była bardzo uparta i odważna, z czego nigdy nie wyrosła. Louis nie zdążył oddać jej własności. Nie spodziewał się, że blondynka to zrobi. Od tamtej pory siedzieli razem w ławce. Nauczycielka sądziła, że uda się im zbliżyć do siebie. Dziewczynka tak nie uważała...
Teraz ma szesnaście lat. Bez chłopaka, bez problemów. Tak, jak to w bajkach jest. A tak naprawdę ma normalne, zwykłe i beznadziejne życie. Jednak, wciąż zastanawia się co wszystkie dziewczyny widzą w tym Tomlinsonie. Doszedł sobie do nas w drugiej klasie podstawówki ni z tego ni z owego. Obecnie ta "dziewczynka" nadal go nie cierpi. Za kogo się on uważał? Biły się o niego dziewczyny, jak i nawet chłopacy. Co cóż, zawsze jest ktoś w szkole najsławniejszy i najbardziej lubiany. Mnie nadal nie kręci. Jako małe dziecko nie znałam się na podrywaniu, flircie itp. Owszem, miałam marzenie jak każda dziewczynka o księciu na białym koniu, ślubu w zamku i długie, szczęśliwe życie. Jednak skąd miałam wiedzieć jak to mali Romea chcieli zdobyć swe Julie. W każdym razie, dorosła ta mała dziewczynka i poznała się na Louisie. Bujał się we mnie od małego. I do tej pory starał się o moje względy. Jako, że mnie on nie pociąga, nic z tego nie robię. Jest jedno "ale". Niektóre dziewczyny to zauważyły i "troszkę" mnie nie lubią. Ale i tak zawsze go omijam wielkim łukiem i nie zamieniam z nim ani jednego słowa i jest dobrze.
Jak co dzień, musiałam iść do tej "kochanej" szkoły, udawać że mi zależy, siedzieć na przerwach sama i czekać na te ostateczne dzwonki. Czas upływał i gdy zadzwonił wybawiciel uczniów energicznie się spakowałam. Wzięłam torbę na ramię i wyszłam z klasy. Skierowałam się ku mojej szafce. Wzięłam resztę potrzebnych książek i poprawiłam włosy wraz z makijażem w podręcznym lusterku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz